- A zatem - powiedzial Hoagland po chwili milczenia - chce pan powiedziec, ze w gruncie rzeczy nie ma tu dla nas perspektyw?
General nie odpowiedzial. Nie bylo to konieczne.
Pochyliwszy sie nad zielonkawa, spieniona powierzchnia kanalu, nad którym brzeczaly gzy i male czarne chrzaszcze, Bob Turk dostrzegl katem oka jakis uciekajacy panicznie drobny obiekt. Odwrócil sie pospiesznie, siegnal po swa laserowa laske, uniósl ja, wystrzelil, i zniszczyl - cóz za szczesliwy dzien! - jedynie stos zardzewialych, porzuconych beczek po paliwie. Mikrorobot zdazyl czmychnac.
Drzaca dlonia wetknal laske z powrotem za pasek i znów pochylil sie nad pelna robactwa woda. Mikroroboty jak zwykle dzialaly tu minionej nocy; widziala je jego zona, slyszala ich szczurze chrobotanie. - Co, do diabla, tu robily? - z niechecia pomyslal Turk, gleboko wciagnal nosem powietrze.