- Pracujemy nad centralnym systemem - powiedzial - który unieruchomi je wszystkie równoczesnie, przerywajac doplyw energii z ich podrecznych zasilaczy. Niszczenie ich kolejno byloby oczywiscie absurdem; w ogóle nie rozwazalismy takiej mozliwosci. Jednakze... - Przerwal i pograzyl sie w myslach, marszczac czolo. - Istnieje powód do przypuszczen, ze oni, ci przybysze z innej przestrzeni, uprzedzili nasza akcje i zróznicowali systemy zasilania w taki sposób, ze... - Z filozoficznym spokojem wzruszyl ramionami. - No cóz, moze wymyslimy cos innego. W swoim czasie. - Mam nadzieje - oswiadczyl Hoagland. I próbowal zabrac sie na nowo do naprawiania uszkodzonej wiezyczki traktora. - W gruncie rzeczy porzucilismy nadzieje, ze uda nam sie utrzymac na Marsie - powiedzial general, jakby do siebie. Hoagland powoli odlozyl srubokret i spojrzal na dowódce tajnej policji. - Zamierzamy skoncentrowac nasze wysilki na planecie Terra - ciagnal general, z rozmyslem drapiac sie po nosie.