- Rozumiem - powiedzial Hoagland, czujac wlasna niemoc. - Wasze dzieci beda o tym mogly przeczytac w podrecznikach historii - ciagnal Wolff. - To wam powinno wystarczyc.
- W porzadku - powiedzial Hoagland Rae przygnebionym tonem. Usiadl bez przekonania przy swym warsztacie, wzial do reki srubokret i zaczal majstrowac przy uszkodzonej wiezyczce sterowniczej samoczynnego traktora.
- Niech pan spojrzy - zawolal general Wolff, wskazujac cos palcem.
W kacie warsztatu stal skulony, niemal niewidoczny na tle pokrytej kurzem sciany mikrorobot i przygladal im sie z uwaga.
- Jezu! - zawyl Hoagland, szukajac po omacku na blacie warsztatu starego rewolweru kaliber 32, który poprzednio wyjal z ukrycia i zaladowal.
Mikrorobot zniknal, zanim jeszcze namacal palcami kolbe rewolweru. General Wolff nawet sie nie poruszyl; w istocie wydawal sie nawet rozbawiony. Stal z zalozonymi rekami, patrzac, jak Hoagland obraca w dloniach antyczna bron.