- Spotkala was kara za to, ze usilowaliscie przechytrzyc przeciwników z innego systemu - stwierdzil oschlym tonem general Wolff. - Lepiej bedzie, jesli spojrzycie na to w ten sposób. A nastepnym razem, kiedy pojawi sie jakis pojazd nie pochodzacy z Terra - nie próbujcie wymyslac mistrzowskiej strategii, zeby ich pokonac - wezwijcie nas. - Okay, rozumiem. - Hoagland Rae potakujaco kiwnal glowa. Nie odczuwal zlosci, tylko tepy ból; zasluzyl - wszyscy zasluzyli - na te slowa nagany. Jesli beda mieli szczescie, na tym reprymenda sie skonczy. Nie byl to zreszta w tej chwili najpowazniejszy problem osady. - Ale czego oni chca? - spytal generala Wolffa. - Czy pragna skolonizowac te obszary? A moze to ekonomiczny... - Niech pan nie próbuje - przerwal mu Wolff. - J-jak to? - Nie zrozumie pan tego ani teraz, ani kiedykolwiek. My wiemy, o co im chodzi - i oni wiedza, o co im chodzi. Czy to ma jakies znaczenie, czy wy bedziecie to wiedziec? Wy macie starac sie na nowo podjac uprawe roli. A jesli nie bedziecie w stanie tego zrobic, musicie zwinac wszystko i wrócic na Ziemie.