Wozenie wody, zwalczanie robactwa, naprawa plotów, nieustanne majstrowanie przy maszynach rolniczych, czyli pólsamoczynnych robotach, które zapewnialy im byt... to im nie wystarczalo; nie bylo w tym... kultury. Ani niezwyklosci.
- Hej! - zawolal null 0, gdy dobiegl do dzialki Vince'a Guesta. Jej wlasciciel siedzial okrakiem na swym jednocylindrowym plugu z kluczem francuskim w reku. - Slyszales ten halas? Mamy gosci! Znowu przyjechalo wesole miasteczko, takie jak w zeszlym roku pamietasz?
- Pamietam - mruknal Vince, nie podnoszac wzroku. - Zabrali mi caly zbiór dyn. Niech diabli wezma wszystkie objazdowe wesole miasteczka. - Jego twarz przybrala posepny wyraz.