Daleko za nim zagrzmial plynacy z glosnika komunikat: - Wszystkie osoby znajdujace sie w zasiegu mojego glosu maja przygotowac sie do wejscia na poklad! O godzinie 14.00 zostanie na tym terenie rozpylony trujacy gaz! Powtarzam, wszystkie osoby znajdujace sie w zasiegu mojego glosu... - Nadawano ten komunikat bez konca. Fred nadal brnal przed siebie, pragnac znalezc sie poza zasiegiem halasliwego glosnika, pospiesznie oddalajac sie od niego.
W ciemnosciach unosil sie zapach pajaków i wyschnietych chwastów; czul wokól siebie pustkowie. Byl juz poza ostatnim obwodem uprawy ziemi; opuscil pola nalezace do osady i brnal przez nie zaorane tereny, na których nie bylo plotów ani nawet slupków mierniczych. Mozna sie bylo jednak domyslac, ze równiez ten teren zostanie skazony; statki ONZ beda lataly nad nim w te i z powrotem, rozpylajac arsenowodór, pózniej zas wkrocza do akcji zolnierze oddzialów specjalnych, wyposazeni w maski gazowe, miotacze ognia i czujniki wykrywajace metal, by wytepic pietnascie mikrorobotów, które szukaly schronienia pod ziemia w kryjówkach szczurów i robactwa.