Tak - pomyslal Hoagland. - Wyswiadczylismy wladzom przysluge.- A oni wynagrodza nas za to, zwalajac sie nam masowo na glowe. Odczuwal przekonanie, ze osada nigdy juz nie bedzie taka sama jak dawniej, bez wzgledu na to, co zrobia wladze. Chocby z tego powodu, ze jej mieszkancy nie umieli sami uporac sie ze swoim problemem i musieli zwrócic sie o pomoc do obcych. Do moznych tego swiata. Podszedl Tony Costner, by pomóc mu usunac martwego byczka; razem odciagneli z wysilkiem cieple jeszcze cialo na bok, z trudem lapiac oddech. - Czuje sie odpowiedzialny - powiedzial Tony, gdy pozbyli sie juz ciezaru. - Nieslusznie - Hoagland przeczaco potrzasnal glowa. - I powiedz swemu chlopcu, zeby tez nie czul sie winny. - Nie widzialem Freda, odkad pojawil sie ten pierwszy - oznajmil przygnebionym glosem Tony. - Zniknal gdzies, byl strasznie wzburzony. Pewnie znajda go ci zandarmi z ONZ - obstawili caly teren i kaza wszystkim zebrac sie w centrum. - Mówil tepym glosem, jakby nie mógl do konca pojac tego, co sie wokól niego dzieje. - Jeden z zandarmów powiedzial mi, ze rano mozemy tu wrócic. Arsenowodór zalatwi do tej pory cala sprawe. Czy myslisz, ze zetkneli sie z czyms takim juz wczesniej? Nic nie mówia, ale wydaja sie doskonale zorganizowani. I tacy pewni, ze postepuja slusznie.