- A co z inwentarzem? - spytal Rae. - Nie mozemy go poswiecic. - Zastanawial sie, w jaki sposób zaladuja po ciemku swe owce, psy i bydlo do transportowców ONZ. - Co za piekielne zamieszanie - pomyslal tepo. - Oczywiscie inwentarz równiez - powiedzial general Mozart tak oschlym tonem, jakby uwazal Hoaglanda za idiote. Trzeci sposród byczków wpedzonych na poklad transportowca ONZ mial na szyi obroze; zandarm pelniacy sluzbe przy klapie wlazu zauwazyl ja, zastrzelil na miejscu byczka i wezwal Hoaglanda polecajac mu usunac martwa sztuke. Hoagland Rae przykucnal przy martwym byczku, by obejrzec obroze i przewody. Podobnie jak w przypadku susla obroza polaczona byla delikatnymi drucikami z mózgiem zwierzecia. Hoagland doszedl do wniosku, ze ktokolwiek zainstalowal ten przekaznik, musial sie znajdowac nie dalej niz o mile od osady.