- Mysle - powiedzial Hoagland ze smiertelna powaga - ze powinnismy zawiadomic zandarmerie ONZ. - Ciezkim krokiem podszedl do wiszacego na scianie telefonu, zakrecil korbka, a potem wykrecil numer, pod który nalezalo dzwonic w naglych wypadkach. Odwrócil sie do Tony'ego i powiedzial tonem na wpól gniewnym, a na wpól przepraszajacym: - Nie moge wziac na siebie odpowiedzialnosci za te sytuacje, Costner; to zbyt trudna sprawa. - To równiez moja wina - przyznal Tony. - Zobaczylem te dziewczyne, która zdjela wlasnie górna czesc swego stroju, i... - Regionalna komenda sil bezpieczenstwa ONZ - przemówil telefon na tyle glosno, ze uslyszal go równiez Tony Costner. - Mamy klopoty - oznajmil Hoagland. A potem opowiedzial o statku Przedsiebiorstwa Rozrywkowego "Spadajaca Gwiazda" i zrelacjonowal przebieg wydarzen. Mówiac do telefonu wycieral chustka do nosa ociekajace potem czolo; wygladal jak stary, zmeczony czlowiek, któremu bardzo potrzebny jest wypoczynek.