- Moze gdyby zawiezc jedna z tych figurek do miasta M - pomyslal - gdzie mozna znalezc prawdziwych fachowców; inzynierów, elektroników, wszelkiego rodzaju mechaników... ale chcial to zrobic sam; nie ufal mieszkancom jedynego wielkiego miasta tej skolonizowanej planety.
- Ci faceci z lunaparku byli naprawde wsciekli, ze wygrywamy raz za razem - zachichotal Bob Turk. - Fred mi mówil, ze przez caly czas zmuszali do wysilku swego wlasnego Psi i byli kompletnie zaskoczeni, ze...
- Cicho - powiedzial Hoagland. Znalazl system zasilania figurki w energie - teraz trzeba bylo tylko odszukac wlasciwy obwód, by wszystko sie wyjasnilo. Zamykajac obwód mógl uruchomic mechanizm; bylo to - a raczej wydawalo sie - zupelnie proste.
Niebawem znalazl przerywnik obwodu. Mikroskopijny wylacznik, ukryty w klamerce paska lalki... Hoagland z triumfem przekrecil wylacznik cienkimi jak igly kleszczami, postawil lalke na swym warsztacie i czekal na rezultat.