Wieczorem tegoz dnia Hoagland Rae siedzial w warsztacie na zapleczu swego sklepu i za pomoca trzymanej w prawym oku lupy ogladal jedna z figurek, które syn Tony'ego Costnera wygral tego popoludnia w lunaparku Przedsiebiorstwa Rozrywkowego "Spadajaca Gwiazda".
Pod przeciwlegla sciana warsztatu lezalo rzedem pietnascie takich samych figurek.
Hoagland oderwal malymi szczypczykami tylna scianke lalki i dostrzegl w jej wnetrzu zawily splot przewodów.
- Chlopak mial racje - powiedzial do Boba Turka, który stal za nim, palac w nerwowym podnieceniu papierosa wypelnionego sztucznym tytoniem. - To nie lalka, to jakies skomplikowane urzadzenie. Moze to byc wlasnosc Narodów Zjednoczonych, która ci ludzie ukradli. Moze to nawet byc mikrorobot. No wiesz, jeden z tych precyzyjnych aparatów, których rzad uzywa do tysiaca róznych celów - od szpiegowania do operacji rekonstrukcyjnych, jakie robia weteranom wojennym.