- Zdaje sie na ciebie - powiedzial sceptycznie Hoagland Rae. Wymienil spojrzenia z ojcem Freda, a potem zachecajaco poklepal chlopca po plecach. - Chodzmy. Zrób, co mozesz, chlopcze.
Cala grupa, do której przylaczyl sie teraz Bob Turk, wrócili do straganu, w którym siedzial bezglowiec, polyskujac umieszczonymi na ramionach oczami.
- Zdecydowaliscie sie, panowie? - spytala z kamienna twarza dziewczyna, podrzucajac pilke i lapiac ja w powietrzu.
- Masz - Hoagland wreczyl Fredowi koperte, w której znajdowaly sie bilety lunaparku, uzyskane w drodze wymiany za plody rolne osady. To bylo wszystko, co za nie dostali.
- Spróbuje - powiedzial Fred do szczuplej dziewczyny, wreczajac jej bilet.
Dziewczyna usmiechnela sie, pokazujac drobne, ostre zeby.
- Wrzuc mnie do wody! - wrzasnal bezglowiec. - Skap mnie i wygraj cenna nagrode!
I znów zachichotal z zachwytem.