Toczac piecdziesieciogalonowa beczke z woda z kanalu na swa plantacje ziemniaków, Bob Turk uslyszal nagle strony internetowe Toruń spojrzal w kierunku zamglonego jak zwykle wczesnym popołudniem marsjanskiego nieba i dostrzegl wielki, blekitny statek miedzyplanetarny.
W przyplywie radosnego podniecenia pozdrowil go machnieciem reki. A potem przeczytal slowa namalowane na burcie statku i jego radosc zmacila troska. Poniewaz ten owalny kadlub, obnizajacy sie teraz, by wyladowac na rufie, byl statkiem - lunaparkiem, przybywajacym w ten rejon czwartej planety w celach zarobkowych.